B

Bywa, że tak jak umierania boimy się i życia. No wtedy, to już tragedia na całego. Nie napiszę niestety, jak można się tego lęku ustrzec, jak sprawić, by nas nie dopadł któregoś dnia. Przyszłość ma to do siebie, że jest nieprzewidywalna, chociaż nierzadko wydaje się nam, że wręcz odwrotnie. Rutyna dnia codziennego może bowiem z zadziwiającą łatwością przysłonić nasze „różowe okulary” i zaproponować ich czarną wersję. A, że czarny zawsze modny…

Czyżby przesłaniem końcowym mojego wywodu miałoby być hasło: „nie ulegajmy modzie” ? Odbiegłabym wtedy od wątku głównego, wracam więc do życia. Wracam z pewnym zapisem, którego autor życie przeżył barwnie, choć jak można wywnioskować z jego słów – bywało różnie.

„Daleki jestem od twierdzenia, jakobym odznaczał się jakąś wyjątkową konstytucją lub hartem ducha czy też potrafił śmiać się w obliczu przeciwności. Wręcz odwrotnie – jak każdy podatny jestem na depresje lub wybuchy gniewu i zniecierpliwienia; jedyna różnica polega na tym, że w podświadomości akceptuję to wszystko jako nieuchronne  p r z e c i w i e ń s t w o  stanu euforii. Życie może pozbawić nas wolności, zdrowia, majątku, przyjaciół, rodziny, sukcesu, ale nie może nam odebrać naszych myśli ani naszej wyobraźni, a zawsze jeszcze pozostaje miłość, muzyka, sztuka, kwiaty i książki. A także namiętne  z a i n t e r e s o w a n i e  wszystkim.”
Artur Rubinstein „Moje młode lata”

Zapraszam na spacer po cmentarzu. Może i panuje na nim cisza, ale wyryte na nagrobkach słowa, wiele mówią. Jak dla mnie, raczej o życiu, nie umieraniu.

Tarnów

Tarnów

Tarnów

Tarnów

Tarnów

Tarnów

Tarnów

Tarnów

There are no comments